Board To The Death
The Dice Tower
Undead Viking

wtorek, 20 marca 2012

Osadnicza recenzja z robocikiem w tle

56 opublikowanych planszowych edycji
17 lat na rynku
10 nagród dla "Gry Roku" w różnych krajach na całym świecie
22 rozszerzenia
Zapewne miliony rozegranych partii

Patrząc z perspektywy tych liczb zdawać by się mogło że mamy do czynienia z najlepszą grą planszową nowożytnego świata. Presja nad recenzentem próbującym po raz kolejny coś napisać o tym tytule zdecydowanie jest ogromna. Jedyna pociecha że chodzi nie o grę samą w sobie, a o Android'ową adaptację "Osadników z Catanu". Przejdźmy zatem do sedna.

"Catan", Klaus Teuber, Exozet Games, United Soft Media Verlag, 2011.

Wykonanie

Do gry przeniesiono 3 różne zestawy graficzne kafelek planszy: wersje klasyczną z wydania z 1995 roku oraz nowsze wersje - z wydania na rynek amerykański przez Mayfair Games, oraz z wydania niemieckiego przez Kosmos.

Gra prezentuje się bardzo ładnie, grafika poszczególnych ekranów menu jest przyjemna dla oka. Zastrzeżeń brak. Grafika właściwej rozgrywki również stoi na wysokim poziomie. Nie ma się czemu dziwić gdyż nad oprawą czuwał Michael Menzel, który ma na koncie takie hity jak choćby "Dominion" czy "Stone Age", Można powiedzieć że jego grafiki wniosły sporo gier do pierwszego tysiąca rankingu BoardGameGeek.com.

Dodatkiem którego nie znajdziemy w wersji planszówkowej jest udźwiękowienie. W trakcie gry ma smartfonie lub tablecie, delikatnie akompaniuje nam jeden z trzech motywów muzycznych, osobny temat rozbrzmiewa w menu. Efekty dźwiękowe za to są bardzo rozbudowane, dodatkowe dźwięki przy rzucaniu kośćmi, budowaniu miast, dróg, statków, handlu czy kradzieży. Wszystkie są oryginalne i choć zapewne szybko się znudzą to stoją na wysokim poziomie. Menu pozwala zarówno na wyciszanie muzyki i efektów, oraz na przeskakiwanie do następnego motywu muzycznego.

Złożoność gry

Jako że to wierne przeniesienie gry planszowej, obowiązują nas te same zasady. Rzut, zbieranie surowców, wykonywanie działań, oferty handlu.  Ta sama mechanika, więc jeśli ktoś opanował pierwowzór na pewno będzie czuł się jak u siebie.

Cały szkopuł jednak w sztucznej inteligencji zaprogramowanych przeciwników. A są oni przebiegli i cyfrowo bezwzględni. W kilkunastu dotąd rozgrywkach notorycznie to ja byłem celem rabusia, zdarzyło się może jeden jedyny raz by jeden gracz "komputerowy" okradł drugiego. Podobnej zmowie przeciwko żywemu graczowi podlega czasem handel - zazwyczaj sztuczna inteligencja nie chce handlu 1:1 (gdy my go inicjujemy).

W grze nie ma różnych poziomów trudności. Teoretycznie po przejściu samouczków opanowaliśmy zasady gry. Wybierając wtedy tryb kampanię (jest również tryb gry swobodnej) gramy po kolei na coraz to nowszych planszach, wpierw na zasadach podstawowych "Osadników..." później także na zasadach "Żeglarzy..." z wyspami i statkami. Jeszcze dalej znajdziemy "Wielki Catan" czy nieznane lądy. Każda wygrana partia daje dostęp do następnej, oraz odblokowuje zaliczoną planszę w trybie gry swobodnej.

Zauważyłem niestety jedną rzecz - rozgrywki w trybie kampanii zawsze toczą się na planszach o takim samym układzie i ilości  pól i numerów. Ma to swój sens biorąc pod uwagę fabułę rozgrywki prowadzoną przez grywających z nami bohaterów, jednak po kilku niepowodzeniach może prowadzić do frustracji. Odnoszę wrażenie że zmienny układ plansz zdecydowanie zachęcał by do ponownego próbowania swoich sił.

Pomiędzy rozgrywkami w trybie kampanii mamy okazję posłuchać pogawędek bohaterów gry - naszych przeciwników. Osobiście szybko zaczęło mnie to drażnić (zwłaszcza kolejne "Och jak mi przykro, może następnym razem pójdzie ci lepiej"), i opcję pomijania dialogów uznałem za wielki plus. Co za dużo  to niezdrowo.

Interakcja

W grę można grać w cztery osoby na jednym urządzeniu, o ile telefon jest mały i trzeba będzie go sobie podawać, to tablet moim sprawi się w takiej sytuacji idealnie. Dowolna ilość graczy może zostać zastąpiona sztuczną inteligencją. W trybie tym dostępne są te plansze które odblokowaliśmy w trybie kampanii.

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie takiej rozgrywki na telefonie, szczególnie ze względu na handel - kilkukrotne podawanie sobie telefonu będzie szalenie nieporęczne. Gra jest stworzona do interakcji przy planszy, jeśli decydujemy się na wersję elektroniczną musimy dysponować naprawdę sporym ekranem. Dobrze że nie zaadoptowano rozszerzeń dla 5 i 6 graczy - bez 30 calowego dotykowego stołu by się chyba nie obeszło.

Podsumowanie 

"Catan" to wierne odwzorowanie "Osadników" na Androida. Nie jest to szybka i krótka gra do autobusu, i choć można w dowolnym momencie wyjść i zapisać rozgrywkę (a także spauzować w pamięci urządzenia) to zdecydowanie lepiej jest rozpoczynać grę mając około wolnej godziny. Jest to pozycja zdecydowanie dla miłośników serii i zdecydowanych graczy, obawiam się, że "nowych" jeśli przyciągnie to długo nie utrzyma.

Ja ten tytuł znam, lubię, darzę sentymentem i nie było dla mnie niewygodą kilkukrotne z rzędu przegrywanie (choć pojawiła się frustracja). W klasyczną można grać często - nawet kilka razy z rzędu, elektroniczna jest na jedną partyjkę raz na jakiś czas.Nie zrozumcie mnie źle - to dalej jest dobra gra ale niekoniecznie pasuje do telefonów.

Zatem oceniam następująco:

Wykonanie: 6/6
Złożoność gry: 3/6
Interakcja: 2/6
Grywalność: 4/6
Ocena ogólna: 4+/6

Andrzej Wieczorek