Board To The Death
The Dice Tower
Undead Viking

czwartek, 22 marca 2012

Krótkie Middi spojrzenie - "Rój"


Garść sześciokątów z robalami. Nie. Jakoś nie mam przekonania. Kupić... nie kupić... i tak to trwało jakiś czas. Aż wreszcie przy sprzyjających wielu zbiegach okoliczności gra owa trafiła do mych rąk.

Co my tu mamy... Solidnie wykonane płytki z tworzywa, po 11 na każdego z dwóch graczy i fajny pokrowiec. Czytanie instrukcji czas zacząć...

Jest królowa, której strzec trzeba. Są inne owady, których rolą jest bronić lub atakować zależnie od potrzeby. Jest kilka prostych zasad. Wykładamy kolejne płytki lub poruszamy tymi, które już leżą na stole. Zdejmować raz wyłożonych nie można , a rój nie może być rozdzielany. Gra planszy nie ma, więc można sobie w nią grać w miejscu dowolnym.

Każdy owad ma swój charakterystyczny sposób poruszania. Dla przykładu konik polny przeskakuje nad innymi owadami, a mrówka chodzi wokół. Mamy jeszcze żuka wspinacza i pająka długodystansowca. Pragnę nadmienić iż zaszalałam i od razu kupiłam dwa dodatkowe owady, których w standardowym zestawie nie ma. Biedroneczka i komar. Ona wspina się ale nie pozostaje na górze, a on podszywa się pod inne robale.

No to gramy. Pierwsza partyjka 10 minut. O losie! Ależ my nierozumni. Toż trzeba było inaczej! Druga już lepiej, ale nie do końca. Coś się zaczyna dziać. Niby proste zasady, żadna filozofia, a im więcej na rozgrywkę patrzę, tym bardziej mnie zdumiewa mnogość możliwości, strategii podstępnych i opcji wykorzystania z pozoru prostych praw. Aż chce się grać. Nie wiem jak u Was, bo u mnie ujawnia się growy Mr Hyde ;)

W mojej skromnej ocenie użycie w grze owadów jako figur szalenie pomocnym jest w zapamiętaniu ich ruchów.
Tekst i zdjęcia: Middia