Board To The Death
The Dice Tower
Undead Viking

piątek, 24 lutego 2012

Ku przestrodze - z legendą spotkanie

Ahoj morscy poszukiwacze przygód! Dzisiaj słów kilka o spotkaniu ze szczurami lądowymi, legendą owianymi, a Osadnikami z Catanu zwanymi.  Przyjemność była duża ze względu na to, że na łajby testowanie z Lady J. zaproszenie od znajomych otrzymaliśmy, których to wcześniej planszówkami zainfekowaliśmy. Dodatkowo tak się złożyło, że spotkanie  po naszym zauroczeniu osadnikami w wersji szybkiej gry karcianej się odbyło - Walentynkowe randez vous.

Z uwagi, że wersja karciana bardzo nam się spodobała to Lady J. wyzwania się nie obawiała. Zaznaczyć przy tym jednak należy, ze już na wejściu nam wskazano, jak to w zaproszonej przystani często się tą łajbę w rozgrywce dwuosobowej testuje i pomimo krótkiego okresu posiadania, nic gospodarzom nie stanie na drodze do partii wygrania. Tak przywitani, na ostre lądowe lanie zostaliśmy przygotowani.

Gospodarz, jak to ma w zwyczaju, z lekkim uśmiech przyjął propozycję aby nim w dłuższy rejs z osadnikami wypłyniemy Blefuj! w takim składzie przetestujemy. Przy rozdawaniu kart szybko zasady omawiam i ... raz, dwa, trzy Gospodarz takie same 4 kart przed sobą liczy. Śmiechu było przy tym sporo, a i ja z Lady J. kart niemało przygarnęliśmy (co zresztą jest już w moim zwyczaju, gdy od Lady J. karty dostaje to praktycznie nigdy nie rozpoznaję, czy Pirata oszukuje, czy prawda się szykuje :) . Druga partia i nic się nie zmieniło szczęście nadal po naszej stronie było dla Gospodyni 4 takich samych kart przybyło i na tym Blefuj! się skończyło.

Gospodarz takim obrotem sprawy rozdrażniony, wyjął Osadników i powiedział: Dość tej zabawy. Teraz zobaczymy, czy śmiać się z siebie wszyscy potrafimy. Zasady nam wytłumaczono, następnie osady i drogi rozstawiono i do gry zaproszono. Jak to Lady J. ma w zwyczaju nieraz wspomniała, że chyba zasad nie zrozumiała, ja również troszkę zaskoczony patrzyłem, jak Gospodarz najeżony rozstawia swe osady i drogi, buduje miasta i z Gospodynią handluje surowcem, co mu nie pasuje. Trzeba przyznać, że Gospodarz robił wrażenie, że łajbę tą zna i dosyć często na niej pływa. Gospodyni też była cwana i koło Gospodarza budowała swe posiadłości, co miało chronić przed złodziejem jej włości. Gramy i gramy z Lady J. swe spostrzeżenia różnic z wersją karcianą omawiamy. Gospodarz nie żartuje i swego zwycięstwa upatruje, a tu nie wiedzieć jak, Pirat osadę w miasto rozbudowuje i do zwycięstwa punktuje! Gospodarz twierdzi, że na tym właśnie polegają fory i dlatego dla swych gości pierwszą partie wygrać daje. Druga partia jest wręcz niesamowita i Lady J. w niej zachwyca! Pirat dopiero 4 punktów zwycięstwa się dorobił, gdy Lady J. ogłosiła, że nasza gra właśnie się zakończyła. Było to zwycięstwo Lady J. imponujące i gospodarza do białej gorączki doprowadzające :)

Na tym skończyło się nasze granie, bo Gospodarz z Gospodynią po raz 4 tego wieczoru dostali lanie! Dlatego wszyscy pamiętajcie, swym doświadczeniem za dużo się nie chwalcie, bo nie znacie dnia i godziny, kiedy Pirat ze swą załogą zrobi Wam odwiedziny. Wówczas Waszą technikę przetestuję i na dno Waszą łajbę eksportuję! Agrr!


Pirat Cristobal