Board To The Death
The Dice Tower
Undead Viking

wtorek, 21 lutego 2012

Choroba morska...dolegliwośc niepożądana

Agrr! Witam wszystkich poszukiwaczy przygód na planszówkowym morzu. Patrzę na swoją drewnianą nogę i tak się zastanawiam, czy czasem choroba morska mnie nie dopadła. Chociaż w rejs po planszówkowym morzu wypłynąłem stosunkowo niedawno, to mam wrażenie, że była to długa i bardzo intensywna wyprawa. Mam ochotę zaszyć się w swej kajucie z Lady J., Małym Piratem i kubkiem rumu, co by łatwiej na morze się patrzyło.

Wszystko za sprawą intensywnego zarażania i zachęcania do poznawania oraz kolejnych łajb zdobywania i planszówkowego morza odkrywania. Szczurów lądowych chętnych do pływania przybywa, a wspólnego czasu przy planszy z Lady J. ubywa.  Ostatnio tak się już zdarzyło, że weekendowe wojaże w piątek się zaczęły, a w sobotę na dziewiczej wyspie na chwilę nasze okręty przystanęły aby przekazać swą wiedzę kolejnym tubylcom, gdy w niedzielę doszły nas wieści, że nowe tytuły się sypnęły od szczurów lądowych, co w styczniu po wizycie Pirata planszówkową chorobę łyknęły.

Jak by tego było mało, gdy w sobotę tubylczą wyspę opuszczaliśmy to okup w postaci kart Blefuj! zostawić zmuszeni byliśmy, bo nam grozili, że jak za tydzień znów na wyspę nie zawiniemy, to oni w swych czułenkach do nas zawitają i abordażu dokonają tworząc kolejne części czarnych opowieści.

W czasie miesiąca lutego dodatkowo pierwsze szlify kapitańskie na morzu przybyły, gdy godziny "Przygody na Planszy" wybiły. Dzieciaki, które na zawołanie Pirata się zjawiły całkiem dobrze się bawiły i obiecały, że Pirata już nie będą się bały, a na kolejne spotkania same chętnie się zgłoszą i swoich domowych skarbów przyniosą. 

Pomimo pierwszych objawów choroby zbyt długim i intensywnym na morzu przygód zbieraniem oraz lądowych szczurów nawracaniem, Pirat chorobie morskiej się nie odda i na pokładzie swego okrętu wciąż gna, aż cały planszówkowy morski świat pozna.  Łajb jest tak wiele, a morskich łotrów przybywa, co niedzielę, że choroba i chwilowe zmęczenie nie jest pożądane na tej wodnej arenie.

Wiedzieć Wam wszystkim wszak wypada, że z nasza piracka banda to niezła brygada i na polecenie nielubianego przez nas Czarnobrodego, żadnego szczura lądowego nie możemy zostawić żywego. Wybór każdy z Was ma albo na piracką planszówkową łajbę się zaciąga albo Krakena macki uściska.

Na koniec tych zapisków pamiętajcie, gdy Pirat na morzu harcuje to morze będzie gorące i rekinom głów do żarcia przypadnie tysiące! Dobry kurs trzymajcie i własnych skarbów szukajcie! Ahoj!

Pirat Cristobal